SMS-owa pogawędka :
- "Misiek, widziałaś kiedyś Gwadelupę ?!"
- "Ile ile??? i kiedy ???"
- "1700 bilet z Berlina. W maju. Ale jakie plaże ! :)"
- "Bierzmy :)"
- "Jestem za !"
o, i tak to mniej więcej wyglądało.
Całe negocjacje trwały aż 3 minuty, jak zwykle zresztą w takich przypadkach. Te długotrwałe ustalenia i plany jakoś rzadko się finalizują, a decyzje podejmowane na wariata są zdecydowanie skuteczniejsze.
No bo miały być Indochiny (od roku albo dwóch), w "najgorszym" razie Tajlandia (od 2010 kiedy to Zuzka skreśliła nas z listy ;D ), a tu jak zwykle przypadek.
Tak więc mamy bilety (z niespodzianką, ale o tym później) i tylko pozostaje ogarnąć logistycznie takie rzeczy jak :
- dostać się do Berlina,
- zabunkrować tam gdzieś na 12 godzin a potem ciut świt dostać na lotnisko Tegel
- zdążyć przemieścić się w Paryżu pomiędzy jednym lotniskiem (Charles De Gaulle) a drugim (Orly), żeby jeszcze PRZED południem siedzieć w samolocie do Pointe A Pitre
Po styczniowych zawirowaniach z lotami Modlin-Sztokholm-Teneryfa czuję pewien niepokój jak myślę o kolejnym locie z transferami, bo mimo że tym razem lecimy na jednym bilecie to przesiadka w Paryżu to ponad 40 km z jednego zadupia na drugie, z klamotami, jakąś komunikacją publiczną , a nie przebiegnięcie pomiędzy terminalami...
Tak to na razie wygląda na mapie :
- "Misiek, widziałaś kiedyś Gwadelupę ?!"
- "Ile ile??? i kiedy ???"
- "1700 bilet z Berlina. W maju. Ale jakie plaże ! :)"
- "Bierzmy :)"
- "Jestem za !"
o, i tak to mniej więcej wyglądało.
Całe negocjacje trwały aż 3 minuty, jak zwykle zresztą w takich przypadkach. Te długotrwałe ustalenia i plany jakoś rzadko się finalizują, a decyzje podejmowane na wariata są zdecydowanie skuteczniejsze.
No bo miały być Indochiny (od roku albo dwóch), w "najgorszym" razie Tajlandia (od 2010 kiedy to Zuzka skreśliła nas z listy ;D ), a tu jak zwykle przypadek.
Tak więc mamy bilety (z niespodzianką, ale o tym później) i tylko pozostaje ogarnąć logistycznie takie rzeczy jak :
- dostać się do Berlina,
- zabunkrować tam gdzieś na 12 godzin a potem ciut świt dostać na lotnisko Tegel
- zdążyć przemieścić się w Paryżu pomiędzy jednym lotniskiem (Charles De Gaulle) a drugim (Orly), żeby jeszcze PRZED południem siedzieć w samolocie do Pointe A Pitre
Po styczniowych zawirowaniach z lotami Modlin-Sztokholm-Teneryfa czuję pewien niepokój jak myślę o kolejnym locie z transferami, bo mimo że tym razem lecimy na jednym bilecie to przesiadka w Paryżu to ponad 40 km z jednego zadupia na drugie, z klamotami, jakąś komunikacją publiczną , a nie przebiegnięcie pomiędzy terminalami...
Tak to na razie wygląda na mapie :
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz